Blog
Gwiaździste niebo we mnie
Janusz Krzysztof
6 obserwujących 354 notki 51526 odsłon
Janusz Krzysztof, 18 maja 2017 r.

Piękny kraj (odc. 16)

72 2 0 A A A

Robale moje własne

 


To był znów niezwykły, choć także i niełatwy okres w moim życiu, trochę jak „okres burzy i naporu” - tak mówi czasem moja mamusia. Wiadomo wszystkim, że ma to swoje odniesienie do czegoś, co działo się w literaturze w osiemnastym wieku, ale mamie, nie tylko zresztą jej, to określenie odpowiada w stosunku do relacji na przykład męsko-damskich, a jeszcze bardziej do doroślenia człowieka. Jest z wykształcenia pedagogiem i psychologiem, to chyba dobrze wie, co mówi.

Nasz nieodżałowany tata używał innego hasła, znanego z historii – „okres błędów i wypaczeń”, co mu się łatwo kojarzyło z tego z kolei powodu, że był dziennikarzem i zajmował się pisaniem często o polityce, w ujęciu historycznym również.

Wyobraź sobie, że masz dać z siebie wszystko, żebyś w tej twojej pracy, po raz pierwszy takiej stałej i poważnej, a przede wszystkim samodzielnej, wyróżnił się, dał się poznać z najlepszej strony i zasłużył na uznanie, a jednocześnie w twojej głowie, sercu i duszy trwa taka niekontrolowana przez ciebie walka, burza, nawałnica uczuć, wspomnień, pragnień i zamiarów. Jednak nie wszystko możesz, bo jest i główną rolę w tym wszystkim pełni ona – twoja głowa, w której się cały czas gotuje i kipi. Ona musi odrabiać zaległości, kiedy była powalona traumą, depresją, sytuacją „przedgrobową”. Ona jest jeszcze nie całkiem zdrowa, nie tylko biorąc pod uwagę sprawy medyczne, bo przecież leczyli ją i zajmowali neurolodzy i inni podobnego autoramentu medycy. Ona jest jeszcze nie całkiem zdrowa, bo zdecydowanie za dużo w niej zapamiętałeś, obciążyłeś ja jakimiś bagażami wspomnień, niedokończonych historii, nie zapisanych gdzie indziej myśli, rozmów nawet nie zaczętych. Ta biedna głowa musi to wszystko taszczyć i tolerować.

Wyobraź sobie także, że kobieta, piękna i utalentowana, z którą znowu być może chciałbyś zacząć nowy rozdział życia, poprawić i zmienić lub wyrzucić ten stary, zły, poprzedni – że ta kobieta onieśmiela cię, bo ją zauważasz w nowym, niezwykłym świetle. Nawet jak z nią tyle czasu wcześniej przebywałeś, rozmawiałeś, nawet w łóżku pieściłeś (choć platonicznie!) i wydaje ci się ona kobietą spełniającą twoje najśmielsze oczekiwania – to teraz jak obuszkiem w tę twoją nieszczęsną głowę trafiło, że ona może być kimś wyjątkowym nie tylko dla ciebie. Może też być niezależna, inteligentna, a nawet twarda i wytrzymała. Już nie tylko widzisz jej urodę, wdzięk, niesamowity uśmiech, ale także to, że zaczyna powoli być dla ciebie niemal ideałem, wzorcem, marzeniem. Osobą nieskazitelną była zawsze w twoich oczach, ale teraz dostrzegasz jeszcze jej swobodę wypowiedzi, błysk nieprzeciętnej inteligencji, jej osiągnięcia artystyczne. Przyzwyczaiłeś się jednak do tego, że to taka „zwykła Cyganeczka” (masz to jeszcze w tyle tej swojej chorej głowy, nie oszukuj się), a ona już dawno taka nie jest. Mówiąc jak gdyby skądinąd oryginalnym, Robertowym wariantem młodzieżowego slangu – po prostu „szczynka ci opadła, robaszku”. Zaczynasz czuć się przy niej „malutkim robaczkiem” właśnie, choć ona przecież cały czas podkreśla coś zupełnie przeciwnego – że to ty jesteś dla niej najważniejszy. Okaże się, „malutki robaczku”, że nie dorastasz jej do pięt, choć ona jest od ciebie o trzy lata młodsza, a ty myślałeś, że już chodzisz po księżycu. Znasz lepiej od niej swoją wartość i wolałbyś nie ryzykować, że znów ją rozczarujesz, czymkolwiek i kiedykolwiek.

I jeszcze jedna rzecz z tego wszystkiego, może nie taka bardzo ciekawa, ale jednak ważna – wyobraź sobie, że zaczynasz mieć poczucie winy z tego powodu, że straciłeś wiarę w Boga i nie bardzo jesteś przekonany, że ta, co zginęła podczas kolizji samochodu z drzewem, jest rzeczywiście w tym jakimś miejscu, zwanym niebem, czy też to tylko iluzja. Jeśli jest właśnie tam lub w pobliżu i rzeczywiście potrzebuje twojej modlitwy, to powinieneś się za nią modlić, bo tak cię nauczyli matka z ojcem. Masz się pomodlić za osobę przez jakiś czas chyba dla ciebie najważniejszą, ale ty nie bardzo umiesz i nie chcesz.

No dobra, ale jeśli nie jest w niebie ani nigdzie w pobliżu, bo nie ma takich miejsc? Jeśli tego nie ma, to kto i po co przyszedł - czy jak to lubią określać ludzie wierzący – nawiedził cię w nocy dokładnie w czasie, gdy spoczywałeś w ramionach innej kobiety, jakby nie było - rywalki dla tamtej? Nie mogła wybrać sobie innej pory na wizytę?

To, że wcześniej byłeś z nią i w jej uściskach zdobywałeś szczyty dotąd dla ciebie niedostępne, szybowałeś w niesamowitych przestworzach wyobraźni, rozpętany wreszcie ze sznurów i łańcuchów niemocy – czy to może jednak było tym jedynym powodem, że ona była między nami, wtedy, gdy krzyczałeś tej nocy jej imię? Zwykła tęsknota i pamięć o niej, zwyczajna, ludzka, a niekoniecznie od razu niebiańsko-anielsko-boska teoria o istnieniu zaświatów, skąd by miała na ciebie patrzeć i akceptować twoje nowe pomysły na spędzenie tego cudu, nazywanego życiem?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

© Janusz Krzysztof Waszak. Pisanie poezji i prozy to moje hobby. Uważam, że Poezja pobudza do refleksji, ale też powinna wzruszać, a czasem po prostu bawić. Prawa autorskie zastrzegam wyłącznie do poezji i innych utworów mojego autorstwa (żeby nie było wątpliwości co do autorstwa). Pozdrawiam serdecznie wszystkich Czytelników, którzy zechcą tu zajrzeć i te moje utwory przeczytać. Serdecznie zapraszam.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Lepiej niech pisze o Danieli, niżby Autorowi łeb ucięli. Jest odcinek nr 43, jutro będzie...
  • U mnie Wena także już nie chce się pojawiać, może się za mnie wstydzi? Pozdrawiam.
  • Bardzo się cieszę, że podoba Ci się. Tak, taki mniej więcej będzie ostatni rozdział mojej...

Tagi

Tematy w dziale Kultura